Uważność czy mindfulness?

Ostatnimi czasy promowane są jakoby nowe ruchy mające nas w cudowny sposób uratować przed zgiełkiem współczesności. A to przecież nowa nazwa dla tego, co jest pewną normą i tradycyjnym spojrzeniem na życie. Jeśli gotujemy ze świeżych produktów i od podstaw, to już mamy slow-food. Kulturalny człowiek nie spieszy się i choć jest to wbrew dzisiejszym czasom nagle staje się koneserem ruchu slow. Osoba żyjąca wg filozofii savoir-vivre z założenia będzie uważna na potrzeby innych oraz dostrzegająca każdy aspekt życia, a tu okazuje się, że praktykuje mindfulness. Zawsze uczono mnie, że stres najlepiej pokonać humorem oraz poprzez ćwiczenia fizyczne, a teraz bez orientalnych religii, zamknięcia w klasztorze, czy konsumpcji sproszkowanej trawy, ani rusz. Autentyczny, empatyczny i ze zdrowym poczuciem własnej wartości, czyli najogólniej normalny człowiek musi mieć poczucie bycia asertywnym. Czy to wszystko, to nie jest swoisty snobizm? Czy musimy wymyślać koło od nowa? Czy nowa nazwa dla starych rzeczy tworzy je bardziej wartościowymi?  Jestem za nauką, rozwojem, badaniami, ale nie lubię, gdy “nabija się nas w butelkę”. Kiedy “pod płaszczykiem” naukowych określeń “odgrzewa się stare kotlety”. Już słyszę gromy nad swoją głową, ale ponieważ mamy dzisiaj Dzień Dziecka krzyknę słowami bajki – “Król jest nagi!”.

Lady Montemarco

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s